...Wciąż trwający trend wzrostowy spowodował, że coraz więcej ludzi zaczęło grać na giełdzie. W połowie 1929r. Liczba aktywnych rachunków maklerskich na Wall Street sięgnęła 9 milionów. Wysokie zyski czerpane z giełdowych konszachtów coraz bardziej znacząco wpływał na ceny we wszystkich sektorach gospodarki. Dla człowieka, któremu nie powiodło się tak jak innym giełdowym cwaniaczkom było to wyrok na życie w ubóstwie.
W krótkim czasie większość aktywów została mocno przewartościowana. Widmo krachu stawało się rzeczywistością. Należało podjąć jakieś działania żeby nie doprowadzić do anarchii. Tymczasem sprawy przyjmowały coraz to gorszy obrót. Gdy rynek się w końcu załamał kredytodawcy w obawie przed bankructwem zażądali zwrotu kredytów. Następstwem tego było opróżnienie portfeli inwestycyjnych przez inwestorów celem spłaty zobowiązania przez co pogrążali oni i tak już zdegradowane indeksy...
C.D.N.